poniedziałek, 5 marca 2018

Erin Watt - "Papierowa księżniczka"

~ PRZEDPREMIEROWO ~ PREMIERA 14 MARCA ~

 Jedna z najbardziej kontrowersyjnych książek ostatnich czasów. Albo się ją kocha, albo nienawidzi. A jakie emocje rozbudzi w Tobie?

"Rozpacz zmusza nas do robienia szalonych rzeczy."

Steve swojej kobiecie zostawił niewiele. Jedyne, co jej po nim pozostało to imię, zegarek i... dziecko.
Ella od początku nie miała łatwego życia. Wychowała się bez ojca, nie wliczając tu licznych partnerów jej matki, którzy często chcieli zabawić się nie tylko ze starszą panią Harper, ale także z jej córką. Nigdzie długo nie zagrzały miejsca, ciągle prowadziły gonitwę za pieniędzmi i miłością. Wszystko pokrzyżowała choroba Margaret. Ella była zdana już tylko na siebie. Potrzebowała pieniędzy, a najszybszą formą zarobku były kluby nocne ze striptizem. Rozbierała się dla obrzydliwych napaleńców, byle tylko zdobyć pieniądze na leki i rachunki. Po śmierci matki wiele się nie zmieniło.

Pewnego dnia dyrektor szkoły wzywa ją do swojego gabinetu. Czeka tam pewien mężczyzna, który przedstawia się jako opiekun Elli. Wyjaśnia jej cel swojej wizyty, jednak dziewczyna nie ufa mu i ucieka. Calluma jednak nie da się przechytrzyć i szybko znajduje ją w jednym z klubów. Gdy porywa Ellę do swojego świata pełnego luksusu, życie nastolatki obraca się o sto osiemdziesiąt stopni.

Ella trafia do domu pełnego bogactw. Jednak prócz materialnych rzeczy czeka na nią także pięciokrotny luksus w postaci pięciu rosłych i zniewalająco przystojnych młodych mężczyzn. Nie są oni zbyt pozytywnie nastawieni do intruza, który zawitał w ich domu. Ba, nawet próbują na każdym kroku uprzykrzyć jej życie. Na jaw wychodzą tajemnice rodziny Royal i jej biologicznego ojca. Czy gra jest warta świeczki? Ella musi zmierzyć się z nową sytuacją, nienawiścią wśród rówieśników i zakazanym uczuciem, które wzbudził w niej jeden z braci.

"Moje życie należy wyłącznie do mnie. Ja nim żyję. Ja je kontroluję."

Ta książka jest tak zła, że aż dobra. Zaczęło się intrygująco, ale z każdą kolejną stroną ta historia zmieniała się w szalony rollercoaster. Raz parskałam śmiechem, raz miałam ochotę płakać, denerwowałam się, ale nigdy, nawet w najbardziej ordynarnych momentach, nie miałam ochoty jej odłożyć. Wręcz przeciwnie - pochłaniałam stronę za stroną. Nie miałam wielkich oczekiwań co do "Papierowej księżniczki", dlatego wszystkie jej minusy nie przeszkadzały mi w czytaniu.
Skoro już o tych złych stronach mowa, to rozwinę myśl o nich. Przeszkadzał mi wiek bohaterów. Gdyby mieli ciut więcej wiosen na karku byłoby lepiej, ale chyba dalej nie potrafię zrozumieć działania dzisiejszego świata.
Nie rozumiem także ich 'książęcego' trybu życia. Prócz królewskiego nazwiska i milionów na koncie, Royalowie nie byli nikim więcej, jak rozpuszczonymi dzieciakami, które myślały, że są bogami i mogą panować nad życiem innych.
Irytowały mnie także niektóre zachowania bohaterów, o których nie wspomnę, by nie zaspoilerować, ale najwyraźniej autorki (liczba mnoga, gdyż Erin Watt to pseudonim dwóch pisarek) miały w tym jakiś ukryty cel. Może chciały wskazać do czego prowadzi obojętność rodziców? Do czego zdolna jest młodzież, by zapełnić w sobie pustkę?
Plus dla Elli, która nie dała się całkowicie wciągnąć w świat bogactwa i (dobra, tu zaspoileruję) zarobki wzięła w swoje ręce i wcale nie mam tu na myśli striptizu! Historia Elli i Royalów opowiada o wielu trudnościach, przez które musi przechodzić młodzież - brak rodzica, choroba któregoś z nich lub obojętność z ich strony, kochankowie za ścianą, dokuczanie w szkole, samotność. Może i książka nie jest zbyt ambitna, nie ma w sobie jakiegoś morału, pouczenia, ale ma ukryty sens.
"Papierowa księżniczka" to dobre czytadło dla osób, które lubią New Adult. Osobiście jestem bardzo wybredna co do tej kategorii, ale pierwszy tom Serii Królewskiej podbił moje książkowe serce i z niecierpliwością czekam na kolejne tomy. Warto dać jej szansę i przekonać się na własnej skórze, jaka jest.
------------------------------------------------------------------------------------

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Otwarte!

czwartek, 15 lutego 2018

Adam Silvera - "Raczej szczęśliwy niż nie"

Każdy z nas nosi na swoich plecach bagaż doświadczeń. Jeden ma lżejszy, drugi cięższy, ale wszyscy posiadamy jakieś wspomnienie, o którym wolelibyśmy zapomnieć.
Gdyby powstał instytut czyszczący pamięć - czy zapomnienie czegoś, co nas kształtuje, byłoby dobrym pomysłem? Jakie byłoby życie, gdybyśmy nie pamiętali czegoś, co pamiętają inni? Nie wspominając już o powikłaniach i skutkach ubocznych takiego zabiegu... Może historia Aarona będzie trafnym kierunkowskazem i skłoni nas do refleksji?

Szesnastoletni Aaron nie może pozbierać się po śmierci ojca. A dokładniej - po jego samobójstwie. Sam również próbował skończyć ze sobą, o czym wszystkim przypomina jego blizna na nadgarstku. Dzięki swojej dziewczynie i grupce przyjaciół próbuje stanąć na nogi i prowadzić życie normalnego nastolatka, ale ból i znak na skórze nie dają mu zapomnieć o tym, co się stało.
Podczas jednej z zabaw Aaron poznaje Thomasa. Zaczyna spędzać z nim coraz więcej czasu, poświęcając Genevieve i przyjaciół z dzieciństwa. Nowa, piękna przyjaźń pobudza w głównym bohaterze dziwne uczucia, które nigdy nie powinny się pojawić. Tracąc panowanie nad sobą i ciągiem swojego losu, Aaron pragnie zgłosić się do Instytutu Leteo, który specjalizuje się w czyszczeniu pamięci z niechcianych wspomnień, by zapomnieć o tym, kim jest.

"Tęsknię za czasami, gdy w pełni wykorzystywaliśmy letnie noce i ignorowaliśmy godzinę policyjną, leżeliśmy wtedy na czarnej macie koło drabinek i rozmawialiśmy o dziewczynach i przyszłości, która nas przerastała - chociaż zawsze wydawało się, że może być w porządku, jeśli tylko utknęlibyśmy w niej razem."

Czy wyjdę na potwora, jeśli powiem, że ta książka mnie nie poruszyła? Cóż, może nie do końca, ale od początku...
Przez połowę książki czytałam o grupce chłopaków, którzy biegają po ulicach i bawią się w chowanego, a zarazem 'bzykają' laski po kątach i sprzedają zioło. E...? Co? Wyglądało to trochę tak, jakby autor opowiadał o tym, jak nastolatkowie w wieku Aarona powinni się zachowywać, a jak zachowują się naprawdę.
Aaron wydawał mi się dziwny i nie potrafiłam polubić się z nim, choć od początku współczułam mu tego, co przeszedł. Inni bohaterowie przemykają przez strony, ale tak naprawdę nie mamy zbyt wiele możliwości na poznanie ich. Po prostu są. Adam Silvera skupił się na zbliżeniu do niektórych z nich, a istotną rolę grają wszyscy. Postacie, które przypadły mi do gustu, to Genevieve i Thomas. Są naprawdę inteligentni i o wielkim sercu. Ich rady i uczucia, którymi darzyli Aarona są bardzo emocjonujące i wpadające w pamięć.
Jednak nawet ta dwójka nie potrafiła zrekompensować całej reszty i po tylu zachwytach - zawiodłam się na tej książce. Były momenty, które chwyciły mnie za serce i zaparły dech w piersiach, zastanawiałam się "jak tak można?", "dlaczego?", ale cała reszta była dla mnie nijaka...
Książka składa się z czterech części: pierwszej, drugiej, zerowej i czwartej. Dopiero zerowa część sprawiła u mnie wielki mindfuck i musiałam przez chwilę zastanowić się, o czym w ogóle czytam. W tym momencie autor mnie zaskoczył. Złapał od tyłu i krzyknął "akuku!". Tego się nie spodziewałam. Ten fragment podniósł moją ocenę wobec tej historii.
Jeśli chodzi o stronę estetyczną: zostawiłabym tu oryginalny tytuł, bez dodawania polskiego odpowiednika, ale to tylko mały szczegół. Okładka jest piękna i przyciąga uwagę, jak i całe wydanie - każda strona jest ciekawie ozdobiona.
Myślę, że warto sięgnąć po "Raczej szczęśliwy niż nie", ale nie jest to książka, do której bym wróciła.

-------------------------------------------------------------------------------------

 


Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona!

sobota, 27 stycznia 2018

C.J. Tudor - "Kredziarz"

~ PRZEDPREMIEROWO ~ PREMIERA 28 LUTEGO ~

Z pewnością każdy z nas zna grę w wisielca. Najczęściej grało się w nią na językach obcych lub, o ironio, na religii. Krzyczało się na całą klasę literki i jęczało z zawodu, gdy naszej nie było i rysunek powiększał się o kolejną kreskę. I przyznajcie się... zapewne kiedy w Wasze łapki wpadała kreda lub kredki rysowaliście tak zwane patyczaki. Mama-patyczak, tata-patyczak, ja-patyczak. A co, gdyby ten powstały ludzik-wisielec/ludzik-patyczak oznaczał jedną zmarłą osobę? Co by było gdyby za każdy rysunek umierał człowiek?

Dzieciństwo kojarzy nam się z beztroską. Z chwilami, kiedy niczym nie musimy się przejmować, a nasz czas jest zajęty ciągłą zabawą. Podobne życie prowadził Eddy i jego przyjaciele. W dniu urodzin Gruby Gav dostał prezent, którym było wiadro z kredami. Kto by chciał taki dostać? Samochody, proce... ale kredy?
Anderbury było spokojnym miasteczkiem, dopóki w różnych miejscach nie zaczęły pojawiać się kredowe rysunki. Z początku była to tylko niewinna zabawa dwunastolatków, którzy wymyślili tajne kody porozumiewania się, a każdy z nich miał inny kolor przypisany tylko dla siebie. Później kreda wpadła w nieodpowiednie ręce, a symbole rysowane na drodze, kamieniach i drzewach przerodziły się w wskazówki, które doprowadziły dzieci do miejsca zbrodni.
Trzydzieści lat później można by pomyśleć, że morderstwo zostało już tylko przykrym wspomnieniem, raną, którą rozdrapują media w datę rocznicy. Traumą, która pojawia się w sennych koszmarach. Jednak pewnego dnia grupa przyjaciół z dzieciństwa dostaje kopertę, a w niej znajdują kredę i rysunek człowieka z pętlą na szyi.

"Kredziarz" na zagranicznych mediach zbiera laury. Debiut angielskiej pisarki zatrząsł czytelniczym światem, a ja miałam szczęście i dostałam szansę na poznanie go miesiąc przed polską premierą.
Zaczęło się dramatycznie. Ostry prolog od razu zachęcił mnie do kontynuowania lektury, a później było tylko lepiej. Fabuła trzymana jest na wysokim poziomie, a postacie są genialnie wykreowane. Poznajmy historię młodziutkich osób, które od najmłodszych lat muszą borykać się z przykrymi sytuacjami, a dzięki dwutorowym biegu wydarzeń towarzyszymy także dorosłym już ludziom. Tudor wodzi czytelnika za nos, każdy bohater w oczach odbiorcy staje się podejrzany i kiedy jesteśmy już o krok od rozwiązania zagadki, treść spycha nas na start. Zaskakująca, pełna napięcia i wciągająca lektura. Zdecydowanie jest na co czekać!

------------------------------------------------------------------------------------
  Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!

niedziela, 10 grudnia 2017

Beata Majewska - "Zdążyć z miłością"


Zdarza się, że nasze życie nie toczy się tak, jakbyśmy chcieli. Ktoś zrobi nie to, co powinien lub powie słowo za dużo, ktoś inny nie da nam możliwości wyboru, a często nawet sam los podkłada nam kłody pod nogi.

Olga to atrakcyjna, majętna i wykształcona trzydziestoletnia kobieta. Jej celem na życie było spełnienie zawodowe u boku mężczyzny z jej 'poziomu'. Zero miłości, dzieci, zaangażowania. Uciekała od uczuć od kiedy wyznała je Hajdukiewiczowi, który zaraz po tym ją odrzucił. Zmaga się nie tylko ze złamanym sercem, ale i z problemami zdrowotnymi. Straciła włosy po chemii, nigdy nie będzie mogła mieć dzieci i jedyne, co jej zostaje, to pieniądze i firma.

Wszystko zmienia się, kiedy w laboratorium podchodzi do niej mała dziewczynka - Fiśka. Wesoła i gadatliwa pociecha szybko nawiązuje kontakt z Olgą. Nie tylko Faustynka zauroczyła kobietę, ale i jej zniewalająco przystojny ojciec - Kamil, fanatyk religijny. Wymiana numerów i wiadomości przerodziła się w szczere uczucie, które pozwala Oldze na odkrycie, co to jest prawdziwa miłość. Faustyna i Maksio od razu pokochały nową koleżankę tatka. Pomimo przeszkód i różnic między nimi para pobiera się. Ich szczęście jednak nie trwa długo...

"Łatwo uczepić się jednego człowieka. Myślimy, że ten ktoś do nas należy, a to nieprawda."

"Zdążyć z miłością" to trzeci tom cyklu "Konkurs na żonę" autorstwa Beaty Majewskiej. Dwie poprzednie części podbiły moje serce swoim humorem, ale to, co autorka stworzyła w tej książce jest zniewalające. To piękna, wzruszająca i pouczająca historia, która zostawi po sobie wielki znak w duszy każdego czytelnika. Jest ciepła i przytulna, a zarazem niczym kubeł zimnej wody wylany na głowę. Porusza wszystkie emocje.
Bohaterowie są barwni, każdy jest inny, wyjątkowy, wspaniały. Nie da się ich nie lubić. Fabuła ma wspaniały wątek, który skłania do refleksji nad życiem i jego kruchością. Jedyne, czego mi zabrakło, to śląskiego poczucia humoru z poprzednich tomów, jednak dzieciaczki wszystko nadrobiły. Książka na wielki plus i solidną dziesiątkę! Godna polecenia każdemu. Tylko jedna przestroga: zaopatrzcie się w chusteczki. Dużo chusteczek.

------------------------------------------------------------------------------------

  Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Publicat!

sobota, 18 listopada 2017

Paulina Świst - "Komisarz"

~ PRZEDPREMIEROWO ~ PREMIERA 22 LISTOPADA ~

Ostatnio częściej sięgam po kryminały i thrillery niż romansidła czy książki dla nastolatków. Lubię dreszczyk emocji i zagadki. Po lekturze "Prokuratora" nie mogłam dłużej czekać i od razu chwyciłam za "Komisarza".

Wiecie co najbardziej podoba mi się w książkach Pauliny Świst? Imiona. Tak, imiona. Nie mogłam przejść obojętnie koło historii, w której pojawia się moja imienniczka - Zuzanna, a także Kinga, Łukasz i Krzysztof. Czasami nawet wyobrażałam sobie nas w roli bohaterów i muszę przyznać, że prócz łączącego mnie z główną postacią "Komisarza" imienia, znalazłam także kilka wspólnych cech. Też często próbuję we wszystkim być doskonała i perfekcyjna, a później nie czerpię z tego radości i przyjemności. Nie potrafię się wyluzować.

Znów dostałam zapewnienia o "ostrym seksie, ostrym języku i ostrej jeździe". W porównaniu do pierwszej części było więcej seksu i był on lepiej opisany. Język się nie zmienił, nadal zwyczajne polskie słowa, których zwykły pan X używa jako przecinka. Jednak z mojej perspektywy był on wystarczający, nie lubię, kiedy w książkach jest dużo przekleństw. Jazda była, owszem, i to jaka!

Żałuję, że w pierwszym tomie nie zwróciłam większej uwagi na Wyrwę, bowiem to on jest teraz głównym bohaterem. Radek jest fachowcem w działaniach pod przykrywką. Tym razem miał się stać idealnym mężczyzną dla rudowłosej Zuzanny. Wykształcony, z dobrymi manierami, cierpliwy w czasie buszowania po butikach i do tego doskonały doradza w wyborze kwiecistych sukienek.
Zuzanna uwielbia pomagać dzieciom, pracuje jako pedagog z własnej pasji, a nie w celach zarobkowych. Pieniędzy ma pod dostatkiem, jej ojciec biznesmen wystarczająco mocno trzyma nad nią parasol finansowy. Szkoda tylko, że ich sielanka jest fałszem. Zuza to figurantka, która ma pomóc Radkowi w rozpracowaniu interesów jej ojca, który zwabia młode dziewczyny z Ukrainy do burdeli. Akcja nabiera tempa, kiedy okazuje się, że we wszystkim macza palce każdemu już dobrze znany "Szary". Nie zabrakło również Kingi i Łukasza, którzy tym razem dostali role drugoplanowe.

"Komisarza", podobnie do "Prokuratora", pochłonęłam błyskawicznie. To dobre książki na jeden leniwy, jesienny wieczór. Bardzo podobała mi się akcja, cechy bohaterów i zmiany, które w nich zachodziły. Podobały mi się opisy zbliżeń między Zuzanną a Radkiem i przede wszystkim wplecenie postaci z pierwszej części. Jedynym minusem jest to, że ta historia jest bardzo przewidywalna. Choć autorka potrafi rzucić jakimś zaskakującym wątkiem, to później ciągnie go już schematycznie do celu. Brakowało mi takiego 'wow, myliłam się, to wcale nie on/ona'. Mimo to książka na wielki plus! Z chęcią zobaczyłabym ekranizację tych książek. Może jakiś serialik? ;) A poza tym - te cudowne okładki...

~ Moja ocena: 8/10~
------------------------------------------------------------------------------------

 
Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza!

piątek, 17 listopada 2017

Paulina Świst - "Prokurator"

Prawniczy świat od dawna mnie kręcił. Jako mały brzdąc oglądałam na TVNie Annę Marię Wesołowską, marzyło mi się studiowanie prawa i noszenie togi. Wiedziałam jednak jedno - nie chcę być obrońcą. Nie chcę bronić kogoś, o kim wiem najmroczniejsze rzeczy i wiem, jakich czynów się dopuścił. Kto chciałby bronić zabójcę, gwałciciela? Oczywiście, są przypadki, kiedy naprawdę niewinni ludzie potrzebują obrony, ale generalnie, z tego co mi się wydaje, to przed sądem nie staje się "tak o". Moje plany na przyszłość zmieniły się, teraz nie wyobrażam sobie wkuwania wszystkich paragrafów i Konstytucji, które w dzisiejszych czasach nie są takie pewne, ale dzięki Wydawnictwu Muza (Akurat) mogłam choć na chwilę zagłębić się w życie prawnicze.

Kinga Błońska już jako nastolatka wyszła za mąż, mieszkała we Wrocławiu, spełniała się zawodowo i odnosiła sukcesy na sali sądowej jako obrończyni. Los odwrócił się od niej, kiedy przyłapała męża na zdradzie z małolatą. Musiała podjąć wiele ważnych decyzji, głównie dotyczących pozwu o rozwód i przeprowadzki. Gdy osiedliła się na Śląsku dostała najgorszą robotę - prowadzenie sprawy "Szarego" - jednego z najgroźniejszych bandytów. Co gorsza, "Szary" to jej przyrodni brat, z którym od wielu lat nie rozmawiała.

Wydarzenia ostatniego czasu sprawiły, że zapragnęła odreagować na zabawie w klubie. Long Island pity jeden za drugim dodał jej odwagi. Chciała zachować się nieodpowiedzialnie i udało jej się to nader bardzo. Wylądowała w mieszkaniu Łukasza, którego tyle co poznała przy barze. Po dobrym seksie wróciła do domu, ale przysłowiowy moralniak dawał się we znaki. Mężczyznę uznała za przelotną chwilę uniesień, faceta na jedną noc, ale kiedy wróciła do pracy okazało się, że 'nocny wybryk' jest prokuratorem prowadzącym sprawę jej brata.

Paulina Świst pochodzi z Gliwic. Ukończyła studia prawnicze i teraz prowadzi indywidualną kancelarię adwokacką we Wrocławiu. Wiele razy w swojej karierze była obrońcą. Prywatnie pasjonuje się piłką nożną, wojennymi grami komputerowymi i nałogowo pije Long Island Iced Tea...
... a to wszystko możemy znaleźć w charakterystyce bohaterów "Prokurator".

Lubię, kiedy autorzy w opowiadaniach kreują głównego bohatera na swój kształt. No, nie wnikając w to, czy autorka, która swoją drogą użyła pseudonimu (może to i lepiej? a może nie?), wskakuje pierwszym lepszym mężczyznom do łóżka.
Zauważyłam, że ta książka jest niczym seria "After" Anny Todd - albo się ją kocha albo nienawidzi. Spotkałam się z różnymi opiniami na temat tego debiutu. Widziałam ludzi, którzy rzucali (dosłownie!) tę książkę na podłogę i rezygnowali z czytania i widziałam też ludzi, którzy zachwycali się każdą sceną.

Należę do osób, które nie oczekiwały od tej pozycji zbyt wiele. Chciałam po prostu dobre czytadło, które mnie porwie, które da mi okładkowe zapewnienia o "ostrym seksie, ostrym języku i ostrej jeździe". Seks był, ale czy ostry? Może i nie był czysto waniliowy, ale też niczym nie zaskakiwał. Autorka nie przedstawiła zbyt wiele 'pikantnych' szczegółów, co chyba trochę mija się z celem napisu na okładce.
Ostry język? Przekleństwa, które są na porządku dziennym każdego statystycznego Polaka ;), ale za to była jazda! Bardzo podobały mi się zwroty akcji i sceny z "Szarym". Połączenie kryminału z 'erotycznym romansem' w tym przypadku wyszedł dość dobrze i muszę przyznać, że jak na debiut - i to polskiej autorki - to "Prokurator" jest bardzo dobrą książką. Wiele razy parsknęłam śmiechem, wiele razy przyśpieszało mi serce, wiele razy bałam się o bohaterów i to mi w zupełności wystarczyło.

Myślę, że warto dać szansę "Prokuratorowi". Może i nie jest ambitną książką, ale za to doskonałą odskocznią od szkolnych lektur. Przeczytałam ją błyskawicznie. W czasie, kiedy piszę tę recenzję, mam za sobą już ponad 100 stron "Komisarza", która swoją premierę ma 22 listopada, i mogę Wam jedynie zdradzić, że druga część rekompensuje braki pierwszego tomu - a przynajmniej w opisach seksu. ;)

~ Moja ocena: 8/10 ~
------------------------------------------------------------------------------------


 
Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza!
 

poniedziałek, 13 listopada 2017

Jay Asher - "Światło"

"Światło"

Autor: Jay Asher
Tytuł oryginalny: What Light
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 276
_______________________________________

Jay Asher urodził się w Arcadii w Kalifornii 30 września 1975 roku. Wychował się z rodziną, która zachęciła go do kontynuowania wszelkich zainteresowań  - od gry na gitarze po jego pisanie.
Przez całe życie pracował w różnych placówkach, w tym pracując jako sprzedawca w sklepie obuwniczym oraz w bibliotekach i księgarniach. Wiele z jego pracy miało wpływ na jego aspekt pisarski.
Jest autorem bestsellerowej książki "13 powodów", która w 2017 roku doczekała się ekranizacji przez NETFLIX, a także "Ty, ja i fejs" napisaną przy współpracy z Carolyn Mackler. W tym roku mamy możliwość poznania jego nowej historii - "Światło".

Chcielibyście mieć swoją plantację choinek? A co, jeśli bylibyście zmuszeni co roku wyjeżdżać do miejsca oddalonego o tysiące kilometrów, by je sprzedawać i prowadzić podwójne życie: jedenastomiesięczne w Oregonie i miesięczne w Kalifornii? Niby nic, a jednak potrafi obrócić życie o 180 stopni. Takiemu wyzwaniu co roku musi sprostać Sierra.

Sierra to szesnastolatka, która od urodzenia połączona jest z rodzinną plantacją choinek. Co roku wyjeżdża wraz z rodzicami do Kalifornii, by sprzedawać drzewka. W Oregonie ma dwie przyjaciółki, które marzą o tym, by spędziła z nimi święta, ale zarazem boją się, że w przyszłym roku spełni się ich marzenie, ponieważ plantacja jest zagrożona upadkiem. Z drugiej strony, w Kalifornii świąt bez Sierry nie wyobraża sobie Heather.
Ojciec Sierry jest bardzo opiekuńczy. Nie pozwala córce wychodzić na randki, boi się, że zbyt mocno zżyje się z jakimś chłopakiem i wróci do domu ze złamanym sercem. Wszystko zmienia się, gdy dziewczyna poznaje Caleba.
Caleb jest przystojnym nastolatkiem, a jego największym atutem jest dołeczek w policzku. Krążą o nim mroczne plotki, które oczywiście docierają do Sierry. Dziewczyna jednak nie widzi w nim potwora, a chłopaka o wielkim sercu, który sprawia radość innym. Czy Sierra zaryzykuje i da chłopakowi szansę pomimo pogłosek o nim oraz wizji, że za kilka tygodni stąd wyjedzie i być może już nie wróci?

"Tęsknienie za przyjaciółkami od zawsze należy do moich bożonarodzeniowych tradycji."

Uwielbiam czas, kiedy w telewizji pojawiają się świąteczne reklamy, a w sklepy powoli zapełniają się dekoracjami z motywem choinek, mikołajków, bałwanów. Z niecierpliwością czekam na śnieg i przerwę od szkoły, ubieranie drzewka i po prostu świąteczną atmosferę. Książka "Światło" pozwoliła mi zbliżyć się do tego klimatu i otulić serce błogim nastrojem.
Historia Sierry i Caleba to piękna opowieść o tym, że każdy człowiek może popełnić w swoim życiu błędy, nawet najbardziej mroczne. Nie zawsze pokazują one, że ktoś jest potworem. Czasami wystarczy chwila słabości i nie dajemy rady panować na emocjami.
Bardzo polubiłam bohaterów (ktoś mnie zapozna z Calebem?), a książkę czytało mi się lekko i przyjemnie. Wspaniała lektura, którą każdy powinien przeczytać w święta. Polecam!

Moja ocena: 8/10

------------------------------------------------------------------------------------
                                                         
Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Rebis!

poniedziałek, 23 października 2017

Katarzyna Berenika Miszczuk - "Obsesja"

"Obsesja"

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 400
_______________________________________
Katarzyna Berenika Miszczuk - polska pisarka, z wykształcenia lekarka. Swoją pierwszą powieść "Wilk" napisała w wieku 15 lat, trzy lata później opublikowało ją wydawnictwo Muza SA. Jej kolejną powieść "Wilczyca", za którą autorka została nominowana w 2009 roku do Nagrody Nautilus, wydało wydawnictwo Egmont Polska. Od 2010 roku związana z wydawnictwem W.A.B. oraz Uroboros, będącymi od 2013 roku częścią Grupy Wydawniczej Foksal.
W 2017 roku jej powieść "Szeptucha" otrzymała tytuł Najlepszej Powieści Roku 2016 w kategorii literatura fantasy portalu lubimyczytać.pl. Teraz uderza z "Obsesją".

Fajnie jest mieć cichego wielbiciela, który podsyła nam miłosne liściki z serduszkiem na kopercie. Gorzej, kiedy w prezencie od niego dostajemy trupa. Tak, trupa - czarnowłosą kobietę z wydłubanym okiem i wyciętym numerkiem na twarzy.

Joanna Skoczek jest kobietą przed 30. Od pół roku mieszka w Warszawie i pracuje w szpitalu na oddziale psychiatrii. Próbuje poukładać innym w głowach, choć sama ma w niej bałagan. Po nieudanym małżeństwie nie chce chodzić na randki i pakować się w kolejne relacje, a jednak adoratorów jej nie brakuje. Chirurg, lekarz medycyny sądowej, salowy... ale który z nich jest nadawcą tajemniczych listów? A może to całkiem ktoś inny? Dreszczyku emocji dodają morderstwa na terenie szpitala. Czy grozi jej niebezpieczeństwo?

"Nie mogę przestać o Tobie myśleć. Cały czas mam Cię w mojej głowie.
~ Twój Wielbiciel"

Choć Katarzyna Berenika Miszczuk od dawna jest znana, a jej książki bywały w moich rękach, to "Obsesja" jest moją pierwszą pozycją, którą przeczytałam.
Bardzo podobała mi się fabuła. Thriller. Do tego medyczny! To musiało być dobre spotkanie. I było. A zakończenia w ogóle się nie spodziewałam. Pewnie, miałam swoje podejrzenia, ale autorka genialnie zwodziła mnie za nos, by uderzyć z dwojoną siłą w zakończeniu.
Przeważnie wtedy, kiedy autor wprowadza do swojej powieści żarty, są one oklepane i wymuszone. Nieśmieszne. Tutaj bohaterowie mieli świetne poczucie humoru, a ich żarty działały nawet na mnie, co jest wielkim plusem. Poza tym każdy z nich był wyjątkowy, jedyny i doskonale dopracowany. Autorka ma też bardzo lekki i przyjemny styl pisania. Jak nie lubię polskich powieści, gdyż wydają mi się schematyczne i drętwe, tak przy "Obsesji" miałam wrażenie, że czytam coś zagranicznego i to z górnej półki.
Osobiście dodałabym jeszcze trochę więcej grozy i dreszczyku, ale i tak była to bardzo dobra lektura, którą wszystkim polecam!
Moja ocena: 9/10

------------------------------------------------------------------------------------

 
 Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu W.A.B!

niedziela, 15 października 2017

Alice Feeney - "Czasami kłamię"

"Czasami kłamię"

Autor: Alice Feeney
Tytuł oryginalny: Sometimes I Lie
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 350
25 PAŹDZIERNIKA 2017
_______________________________________
Alice Feeney jest pisarką i dziennikarką. Spędziła 15 lat w BBC, gdzie pracowała jako reporter, redaktor prasowy i producent "Arts and Entertainment", a także "One O'clock News". Żyła w Londynie i Sydney, a teraz osiadła okolice Surrey, gdzie mieszka ze swoim psem - czarnym labradorem. "Czasami kłamię" jest jej debiutanckim thrillerem, publikowanym na całym świecie.

Amber Reynolds prowadzi względnie normalne życie. No, o ile egzystencję pełną przeszkód można nazwać "normalnym życiem". Pracuje w radio i wraz z Madeline prowadzi "Poranną kawę". Nie należy zapomnieć, że kobiety wręcz gardzą sobą i na każdym kroku podkładają sobie kłody pod nogi. Jedynym oparciem jest Jo, koleżanka po fachu, na którą zawsze może liczyć. Nie może zajść w ciążę pomimo wielu prób, a jej mąż znika na całe noce, prawdopodobnie do kochanki. A tą kochanką nie może być nikt inny, jak Claire, siostra Amber. A do tego wszystkiego spotyka swojego ex! Pewnego dnia Amber budzi się, ale nie może wstać. Słyszy wszystko, co dzieje się dookoła niej, ale nie jest w stanie otworzyć oczu. Jest w śpiączce. Nie pamięta, jak się znalazła na szpitalnym łóżku i kto jest za to odpowiedzialny. Zaczyna prowadzić swoje wewnętrzne śledztwo, bo choć jest uziemiona fizycznie, analizuje rozmowy odwiedzających. Jaką rolę w życiu Amber grają jej najbliżsi, a jaką chłopak z przeszłości? I co się stało z Jo, kiedy jest najbardziej potrzebna?

"Myślę, że rodzice kiedyś mnie kochali, ale przyniosłam im tyle rozczarowań, że zużyłam ich miłość."

"Czasami kłamię" to genialna, zaskakująca książka, która wciąga od pierwszego rozdziału! Prowadzona jest z trzech perspektyw czasowych: przedtem - dzieciństwa Amber, wtedy - okresu przed wypadkiem i teraz - czasu, kiedy przebywa w szpitalu. Udało mi się rozgryźć tylko jeden element układanki, a mianowicie dotyczący byłego partnera głównej bohaterki. Poza tą jedną postacią autorka fenomenalnie wodzi czytelnika za nos, by na koniec historii wcisnąć go w fotel z osłupieniem. Czyta się ją bardzo płynnie i z zaciekawieniem. Muszę przyznać, że mam po niej ogromnego kaca i nie potrafię chwycić za żadną inną książkę. Nie potrafię do niczego się przyczepić, mogłabym jedynie wymieniać zalety, ale... nie zdradzę ich Wam, ponieważ koniecznie musicie zapoznać się z tą pozycją! Polecam!


Moja ocena: 9/10

------------------------------------------------------------------------------------

 
 Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu W.A.B!

niedziela, 24 września 2017

Anna Cieplak - "Lata powyżej zera"

"Lata powyżej zera"

Autor: Anna Cieplak
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 272
_______________________________________
Anna Cieplak - animatorka kultury, aktywistka miejska, pisarka, na co dzień pracuje z dziećmi i młodzieżą. Otrzymała tytuł Książki Roku Radiowego Domu Kultury Trójki, a jej powieść "Ma być czysto" została nominowana do Nagrody Gombrowicza na najlepszy debiut oraz Nagrody Literackiej Gdynia.

Pamiętacie początki XXIw.? Czasy, gdy życie nie było strute technologią? Gdy dzieci wychodziły na podwórko bawić się piłką i grać w gumę?

Pamiętam pełną szufladę kaset w pokoju rodziców. Magnetowid, walkmana z słuchawkami, które zawsze spadały z uszu i pierwszy telefon komórkowy - wielką, ciężką cegłę, jaką była Motorola, a następnie Nokia z pomarańczowym ekranem. Pamiętam rzutnik, do którego wkładało się kliszę ze zdjęciem, o! i aparaty z kliszą i ten smutek, gdy w najważniejszym momencie zabrakło taśmy, i rozgrywki z moją mamą w bałwanki na pegasusie! Pamiętam czekotubki, chipsy maczugi, gumy do żucia imitujące papierosy i lody "pałki". Pamiętam smak pierwszego papierosa i piwa na murku za strażnicą, gdy uciekło się ze szkolnej dyskoteki. Spodnie dzwony i buty z czubkami. Łzy mojej mamy, gdy w telewizji - czarnym pudle - poinformowali o śmierci papieża. Ile godzin mogłam przesiedzieć na Gadu-Gadu pisząc ze znajomymi i tworząc konferencje. Pamiętam teksty piosenek Ich Troje, Mandaryny i wielu innych zespołów bądź wokalistów, o których już nie wspomną w radio. W takich czasach wychowała się również główna bohaterka - Anita Szymborska. Dzięki Annie Cieplak i jej książkowej bohaterce mogłam powrócić do czasów swojego dzieciństwa.

Później historia Anity zaczęła odbiegać od mojej. Co prawda wszystko przede mną - sama jeszcze nie mam świstka z wynikami maturalnymi, ale mam nadzieję, że moja dorosłość i dorosłość Anity zostaną dwiema oddzielnymi drogami. Bohaterka dojrzewa, a życie zaczyna rzucać pod jej nogi kłody. Z sielankowej nastoletniości przechodzi w pełną goryczy i problemów pełnoletność, która nie jest taka kolorowa, jak wiele osób myśli. Po maturze zaczyna się żyć. Niekoniecznie w Polsce. Można wylądować w Szkocji na zmywaku, albo z dzieckiem z wpadki z byłym nauczycielem.

"Pewne fakty z okresu dorastania trzeba przemilczeć albo przywołać dopiero za jakiś czas w formie żartu, świadectwa niewinnej głupoty."

Kiedy tylko zobaczyłam "Lata powyżej zera" w zapowiedziach, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Dzięki Wydawnictwu Znak miałam tę przyjemność. I nie zawiodłam się. Jestem pod wrażeniem książki. Miło było wrócić do początków 2000+ i powspominać. Historia jest zarazem wspomnieniem, jak i przestrogą. Wkręciła mnie niesamowicie, porwała i przeniosła w przeszłość. Trudno jest nie polubić bohaterów, zżyć się z nimi, przeżywać i czuć to, co oni w danej chwili. Będę miała do tej książki ogromny sentyment. Godna polecenia i przeczytania. Tylko te liczne przekleństwa i zakończenie, po którym czuję niedosyt.

Moja ocena: 9/10

------------------------------------------------------------------------------------ 

 
Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak!

czwartek, 21 września 2017

Monika Gomółka - "ONA"

"Ona"

Autor: Monika Gomółka
Wydawnictwo: Rozpisani.pl
Liczba stron: 128
_______________________________________
Monika Gomółka - obserwatorka, pasjonatka życia, miłośniczka kultywowania codzienności. Debiutantka na rynku z "ONA" - polskim thrillerem. Bardzo miła i ciepła osoba, o czym możecie przekonać się wchodząc na jej profil na instagramie -> @monika_gomolka. :)

Medyczny świat potrafi być pełen tajemnic i czarnych interesów. Kiedy prace nad szczepionką RHB przeciwko AIDS dobiegają końca wszystko zaczyna się komplikować. Jej wynalazca ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, a jego najbliższa współpracownica ucieka ze szpitalnej izolatki. Ludzie z Ekipy i Ośrodka nie mają skrupułów. By się wzbogacić i osiągnąć cel chodzą po trupach. Nie liczy się dla nich dobro pacjentów ani to, że pod wpływem "leczenia" umierają. Jedni nie widzą w tym nic złego. Dla drugich jest już za późno na wycofanie, a uciekinierka wsiada w pociąg, by odnaleźć mikrofilmy, które mogą uratować nie tylko jej życie, ale tysiąca innych osób.

"Weszła na korytarz. Odczuła paraliżujące drżenie nóg. 'Chwilowy lęk', przemknęło jej przez myśl. Od kilkunastu miesięcy przemierzała ten hol. Teraz wydał jej się obcy i niebezpieczny. Nogi odmawiały posłuszeństwa, a kroki stawały się coraz bardziej ociężałe. 'Jeszcze dwie sale i zaraz się przekonam', kołatało jej w głowie. Zajrzała do środka. Nie pomyliła się. W jedenastce nie było pacjentki."

Panią Monikę odnalazłam przypadkowo na Instagramie. Kiedy skomentowałam jej zdjęcie, napisała do mnie z propozycją zrecenzowania "ONA". Zgodziłam się. Lubię książki, w których pojawia się świat medycyny i eksperymentowania z lekami. Tak samo jak w przypadku "Chemika" Stephenie Meyer, pokładałam w tej książce wielkie nadzieje. Niestety trochę się zawiodłam.
Ogólnie fabuła jest bardzo oryginalna i wciągająca, ale przedstawiona w dziwny, powiem wręcz: polski sposób. Oliwy do ognia dodała narracja trzecioosobowa i sporadyczne podawanie imion, przez co przez większość książki nie miałam pojęcia o kim w aktualnym momencie czytam, a mowa o różnych bohaterach była co rozdział. Na szczęście książka jest cieniutka i nie zdążyła mnie zanudzić. Choć jej objętość ma też mankament - nie wiadomo, co napisać, by nie zdradzić zbyt wiele.
Bywały momenty, które naprawdę mnie zaintrygowały, siedziałam jak na szpilkach na szkolnym krześle (bowiem czytałam ją wyłącznie na lekcjach zawodowych 😅) i chciałam więcej, ale nie rekompensuje to całej reszty...

Moja ocena: 4/10

------------------------------------------------------------------------------------
Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję autorce! ❤

sobota, 16 września 2017

Marta Guzowska - "Reguła nr 1"

"Reguła nr 1"

Autor: Marta Guzowska
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 368
_______________________________________
Marta Guzowska to polska pisarka i archeolożka. Obydwie pasje łączy w jedno, dzięki czemu możemy poznać przygody jej książkowej bohaterki - Simony Brenner. Laureatka Nagrody Wielkiego Kalibru. Autorka takich książek, jak: "Głowa Niobe", "Chciwość" (pierwszy tom serii o Simonie), "Wszyscy ludzie przez cały czas", "Czarne światło".

Simona Brenner posiada dwie twarze. Za dnia jest archeolożką. Tuła się od miejsca do miejsca i zbiera najróżniejsze i najcenniejsze rzeczy świata. Piękna biżuteria czy ozdoby nie są jej obce. Doskonale zna się na metalach i ich właściwościach. Nocą wykorzystuje swoją wiedzę i zdolności do kradzieży wykopalisk.

Kiedy Simona czeka na samolot podchodzi do niej ochrona i zabiera do osobnego pomieszczenia. Skąd mogli wiedzieć, że trzyma w plecaku cenną rzecz, którą próbuje przemycić? Nie wydała się. Trzymała się zasad, więc jak to możliwe?
Na miejscu okazuje się, że to tylko część planu Konstantinosa, który ma dla niej zadanie. Simona ma odnaleźć najcenniejszą na świecie sztabę złota, która... nie istnieje. Jest tylko wytworem mitu. Podejmuje się jednak zadania i wyjeżdża. Wokół niej zaczynają ginąć ludzie. Kobieta podejrzewa, że wytwór twórczej wyobraźni jednak może okazać się prawdą, a - co najgorsze - jej przeżycia przypominają schemat ze starożytnej opowieści, w której jest dużo krwi. Złapana w niebezpieczną pułapkę próbuje rozszyfrować kto za tym stoi. Musi też zaryzykować i złamać jedną ze swoich zasad - zaufać komuś.

"Nigdy nie wychodź przed szereg.
Rżnij głupa, jak długo się da."

"Reguła nr 1" to druga część cyklu o Simonie Brenner. Osobiście nie czytałam pierwszego tomu, jednak to nie przeszkodziło mi w czytaniu tej pozycji. Generalnie książka jest bardzo ciekawa. Zawsze lubiłam poznawać mitologię, choć przyznam szczerze, w szkole za nią nie przepadałam. Albo raczej - nie przepadałam za tym, w jaki sposób była przedstawiana. Pierwszy raz zdarzyło mi się, żebym czytała książkę, której historia oparta jest na opowiastce o bożkach starożytności i z ręką na sercu powiem, że autorka zrobiła to fenomenalnie!
Postacie są bardzo charakterystyczne. Wystarczy powiedzieć: selfie i guma do żucia, i już wiadomo o kogo chodzi. Fabuła bardzo mnie wciągnęła, czytało się ją szybko i z zapartym tchem. Kiedy czytałam kolejne strony i moje ciśnienie uspokajało się, a czytane przeze mnie zdania zaczynały mnie wręcz nudzić, autorka wychodziła z kolejnym zaskakującym zwrotem akcji i chciało się tylko więcej i więcej, i przede wszystkim świetnie wodziła mnie za nos. Nie miałam nawet najmniejszego podejrzenia o tym, co czekało na mnie w zakończeniu.
Nie podobały mi się przekleństwa, których, jak wiadomo, jest coraz więcej w współczesnej literaturze. W tym przypadku nawet pasowały - Guzowska nie używała ich nachalnie, a jedynie adekwatnie, jednak i tak rzucały się w oczy.
Świetna robota, genialna książka, dobra na coraz dłuższe wieczory. Polecam! :)

Moja ocena: 8/10

------------------------------------------------------------------------------------



Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Marginesy!

piątek, 18 sierpnia 2017

Tetsuya Honda - "Przeczucie"

"Przeczucie"

Autor: Tetsuya Honda
Tytuł oryginalny: The Silent Dead
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 352
_______________________________________
Tetsuya Honda - urodzony 18 sierpnia 1969 roku (dziś rocznica! 100lat, 100lat!) japoński autor. Jego polskim debiutem jest "Przeczucie", który rozpoczyna serię o młodej komisarz Reiko. Należy do Mystery Writers of Japan, która zbiera i zrzesza japońskich autorów kryminałów, thrillerów, sensacji.

Cóż złego może stać się w Tokio, mieście, które nigdy nie śpi? 

Wszystko zaczyna się od podrzucenia nocą niebieskiego worka. Nielegalne wyrzucanie śmieci? Jest to możliwe nawet w miejscu, w którym teoretycznie nikt nie pozostawi nawet małego papierka na ulicy. Jednak gdy mieszkanka osiedla podchodzi bliżej do niezidentyfikowanego podrzutka, okazuje się, że ma on kształt człowieka. Od razu powiadamia policję, a sprawę przejmuje młoda komisarz Reiko Himekawa. Nie mija zbyt wiele czasu, a znajdują się kolejne ciała. Wszystkie szczelnie zapakowane w niebieską folię, obwiązane sznurkiem i zmasakrowane cięciem w szyję i brzuch. A co najciekawsze, sekcja wskazuje, że ginęli jeden po drugim, w odstępie miesiąca. Co odkryje Reiko i jak wykorzysta swój szósty zmysł - przeczucia - do rozwiązania sprawy?

"Pokazała mi, że śmierć jest zawsze z nami: blisko, pod ręką, i że można jej dotknąć. Bardziej rzeczywista i sugestywna niż wszystko, ci pokazują w telewizji. Znajduje się dosłownie na wyciągnięcie ręki."

Wiecie, co jest najlepsze w życiu recenzenta? To, że dostaje takie perełki i to w prezencie od wydawnictw. Ostatnio lubię zagłębiać się w historie z przytupem. Powoli miałam dość przesłodzonych historyjek miłosnych, które nijak mają odzwierciedlenie w życiu realnym. No cóż, o akcje rodem najlepszego kryminału czy thrillera też trudno (i dobrze), ale zawsze to lepsze od książek, po których chce się wymiotować litrami tęczy. Tym bardziej lubię książki, którymi mogę podzielić się ze swoją (mam nadzieję!) przyszłą teściową ;). No doobraa... z mamą mojego chłopaka. Ale która dziewczyna nie chce, by jej chłopak był tym jednym jedynym?
Rozgadałam się o pierdołach, czas skupić się na Hondzie. Jeśli kochasz fabułę z szybką akcją i jesteś niecierpliwym czytelnikiem, ta książka nie jest dla Ciebie. Mnie też zaczynała nużyć, ale pomysł autora miał świetny potencjał i miałam nadzieję, a nawet przeczucie, że nie zawiodę się na niej. Nie myliłam się. Główny wątek i tajemnica morderstw są fenomenalne. To, co i kto kryło się za sprawą śmierci tylu osób jest genialne. Przerażające, ale genialne. Oj, sami musicie przekonać się, co mam na myśli.
Podobały mi się postacie, każda była świetnie wykreowana, a także wzmianki o przeszłości Reiko i jej teraźniejszych relacji z rodziną. Jedynymi minusami tej książki są: ślimacze tempo, choć pod koniec rozpędza się oraz japońskie imiona i nazwiska, które dla mnie brzmiały identycznie. O to jednak nie powinniśmy się czepiać - jaki kraj, tacy bohaterowie, a myślę, że gdyby autor wprowadził angielskie imiona, całość straciłaby swój urok. No bo czy ktoś miał okazję czytać japoński kryminał? Polski, amerykański, brytyjski, a nawet skandynawski... ale japoński?
Osobiście polecam "Przeczucie" i z niecierpliwością oczekuję kolejnych tomów. Obym nie musiała za długo czekać!

Moja ocena: 9/10

------------------------------------------------------------------------------------ 

 
Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak!

sobota, 12 sierpnia 2017

Bartłomiej Świderski - "Szklane Żądło"

"Szklane Żądło"

Autor: Bartłomiej Świderski
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 352
_______________________________________
Bartłomiej Świderski to absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Z wykształcenia socjolog, z zawodu dziennikarz, scenarzysta i pisarz. Autor wielu powieści, także pod pseudonimem Bartłomiej Bohrer, jak i również scenariuszy serialowych. Redaktor działów kultury, m.in  w "Gali".


Luksusowy jacht, szampan, para kajdanek, nóż...

Na jachcie "Szklane Żądło" brutalnie ginie młoda kobieta. Leży naga, martwa i przykuta kajdankami w towarzystwie noża i... odgryzionego ucha. Właściciel łodzi, Olaf Dziki, bardzo dobrze znał denatkę. Można wręcz powiedzieć, że znał ją dogłębnie. Nie łączyła ich jednak waniliowa miłość, a sadomasochistyczne upodobania. Ich relacja skończyła się tragicznie, gdy oboje stracili kontakt z rzeczywistością. Dziki nie pamięta okoliczności śmierci swojej kochanki, bo w chwili morderstwa leżał nieprzytomny w łazience z zakrwawionym uchem. A może raczej - z jego resztką.

Śledztwo prowadzi komisarz Wyszyński. Nie brakuje mu poczucia humoru i spostrzegawczości. Okazuje się, że Olaf i Agnieszka nie byli jedynymi osobami na jachcie w noc zabójstwa. Ślady stóp odkrywają, że w miejscu zbrodni pojawiła się również Grażyna, była partnerka mężczyzny. Miała motyw, za to żadnego alibi. Dziki milczy, za to jego była mąci w zeznaniach.

 ... i morderstwo. Ale kto jest zabójcą?

"Każde wnętrze ma swój zapach rozpoznawalny dla wszystkich, oprócz jego mieszkańców. Wydaje im się, że oddychają bezwonnym powietrzem, bo przywykli do swojskich wyziewów jak do aromatu używanych codziennie kosmetyków".

Szczerze mówiąc strasznie zanudziła i wymęczyła mnie ta książka. Jej plusem jest to, że autor poprowadził ją w różnych narracjach. Historię poznajemy z perspektywy Olafa oraz obserwatora zdarzeń z życia Agnieszki, a także śledztwa. Najbardziej podobały mi się momenty o Agnieszce, za to fragmenty śledztwa były nudne i oklepane. Zakończenie przewidziałam w momencie, gdy potencjalny zabójca pojawił się w tekście. Świderski jednak, wprowadzając wątek miłosny i erotyczny, a także retrospekcje z życia bohaterów, wodził mnie za nos. Podobały mi się również rozmyślenia Olafa, jednak całość nie przemówiła do mnie. Brakowało mi dreszczyku i emocjonującego śledztwa, trzymających w napięciu zagadek i domyśleń. Słaby kryminał.

Moja ocena: 4/10
 
------------------------------------------------------------------------------------ 

 
Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza!

środa, 2 sierpnia 2017

Małgorzata Rogala - "Ważka"

"Ważka"

Autor: Małgorzata Rogala
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 376
_______________________________________
Małgorzata Rogala to polska pisarka. Na swoim koncie ma już powieści obyczajowe: "To, co najważniejsze" (2012) oraz powieści kryminalne: "Kiedyś cię odnajdę" (2014), "Zapłata" (2015), "Dobra matka" (2016), "Ważka" (2017), a także "Zastrzyk śmierci", który swoją premierę będzie miał w październiku tego roku nakładem wydawnictwa Czwarta Strona.

"Ważka" to trzecia część przygód Agaty Górskiej i Sławka Tomczyka - pary policjantów.

Agata dochodzi do siebie po śmierci swojej znajomej - Leny Dobosz. Gdy dowiaduje się, że za śmiercią Heleny stoi zabójca, postanawia w tajemnicy przed współpracownikami prowadzić śledztwo. Prócz pięknej broszki w kształcie ważki aspirantka nie ma żadnego punktu zaczepienia. 

Tymczasem komisarz Sławek Tomczyk zostaje wezwany do pomieszczenia redakcji internetowej gazety, w której zostało znalezione ciało redaktora - Daniela Woźnickiego. Miał on wielu wrogów, bowiem słynął z ostrych i bezczelnych wpisów. Za jego śmiercią może stać każdy, ale kto ma ślady krwi na rękach?
Kiedy Sławek i Agata próbują rozwikłać zagadkę, zostają wezwani do kolejnej zbrodni, całkiem podobnej do pierwszej.

"Podobno każdy z nas ma w sobie instynkt zabójcy, który może zadziałać w sprzyjających okolicznościach. Nikt nie jest wyjątkiem."

Po przeczytaniu "Dobrej Matki" wiedziałam, że w swojej biblioteczce muszę mieć kolejną część. Choć zabójstwo Leny jest kontynuacją poprzedniego tomu, autorka doskonale poprowadziła akcję tak, że czytelnik może spokojnie sięgnąć po "Ważkę" bez przeczytania wcześniejszej historii.
Na początku trudno mi było przyzwyczaić się do postaci i ogarnąć kto jest kto, ale z czasem wszystko sobie posegregowałam do odpowiednich szufladek i lektura była naprawdę przyjemna, pomimo swojej brutalności. A przede wszystkim dziękuję autorce za to, co zrobiła z Agatą i Sławkiem! ❤ Polecam i z niecierpliwością czekam na tom czwarty!

Moja ocena: 8/10

-------------------------------------------------------------------------------------

 


Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona!

środa, 26 lipca 2017

Riley Sager - "Ocalałe"

"Ocalałe"

Autor: Riley Sager
Tytuł oryginalny: Final Girls
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 432
PREMIERA 27 WRZEŚNIA 2017/LUTY 2018
_______________________________________
Riley Sager to pseudonim autorki, która pisze pod wieloma nazwiskami. Riley jest pisarką, edytorką oraz grafikiem komputerowym, mieszkającą w Princeton w New Jersey. Wolny czas spędza nie tylko pisząc, ale także czytając, oglądając filmy i piekąc. Jej pierwszy thriller - "Ocalałe" swoją premierę w Polsce będzie miał we wrześniu bieżącego roku.

Trzy kobiety. Trzy historie. Jedna wspólna cecha - przetrwanie w ludzkiej rzezi.

Lisa Milner jako jedyna ocalała w rzezi w żeńskim akademiku. Kiedy do drzwi zapukał Stephen Leibman z pożółkłą twarzą, jedyne, co zobaczyła dziewczyna przy drzwiach, to nóż w ręce. Wciągnął jej ciało, zaryglował drzwi, odciął przewód telefoniczny i zaczął swoje dzieło. Krwawe cięcia na bezbronnych kobietach. Lisa z nadzieją na przetrwanie schowała się w szafie. Marne były jej pragnienia. Morderca otworzył kryjówkę i choć była otulona ubraniami, nie uchroniły jej przed ostrzem. Gdy dostała cios w ramię, kopnęła napastnika w kroczę. Udało jej się uciec, lecz nie na długo. Cztery rany kłute. Ucierpiały brzuch i klatka piersiowa. Leżąc, bliska śmierci, na podłodze, chwyciła Stephena za kostkę. Narzędzie zbrodni wypadło mu z rąk, chwyciła je i wbiła mu aż po rękojeść w brzuch. Ocalała.

Samantha Boyd jako jedyna ocalała w morderstwach w motelu Nightlight Inn przy autostradzie na przedmieściach Tampy. Młoda kobieta, chcąca zarobić, dostawała często nocne zmiany. Zmuszona zmieniać prześcieradła pełne spermy i innych, bliżej niezidentyfikowanych męskich substancji, sumiennie wykonywała swoje zadanie. Nudnej atmosferze smak nadał Calvin Whitmer, Człowiek-Worek. Morderca.
Sam została przywiązana do drzewa drutem kolczastym. Dwa razy w jej kark wbito wiertło. Raz zaatakowano piłą jej udo, przecinając tętnicę, gdy cudem, udało jej się wyplątać z objęć drutu. Kierowana adrenaliną, chwyciła wiertło i raz za razem dźgała napastnika w pierś. Ocalała.

Quincy Carpenter jako jedyna ocalała w masakrze w domku letniskowym Pine Cottage. Sosnowa Chatka. Brzmi przytulnie. Kto by pomyślał, jak skończą się wakacje studentów. Kobieta zbyt wiele nie pamięta.Wyparła dramatyczne wspomnienia. W jej głowie pozostały jedynie obrazy z czasów przed i po rzezi. Pamięta, że uciekała przez las brudna od krwi. Pamięta, że zauważyła światła samochodu i wpadła w ramiona policjanta, któremu udało się postrzelić mężczyznę, goniącego ją. Ocalała.

Wszystkie kobiety łączy jedno - oszukały przeznaczenie i uciekły z rąk śmierci. Każda z nich prowadzi swoje życie, a Quincy, główna bohaterka, zaczęła nawet swoją osobistą terapię - pieczenie i prowadzenie bloga kulinarnego. Pewnego dnia kobieta dowiaduje się, że Lisa popełniła samobójstwo. Nie zauważyła wtedy jeszcze, że godzinę przed śmiercią pierwsza z Ocalałych wysłała jej e-mail z prośbą o rozmowę. Następnego dnia u jej drzwi pojawia się Samantha. Niedługo później wychodzą na jaw tajemnice związane ze śmiercią Lisy, a Quincy musi na nowo zmierzyć się z przeszłością.

"Nie zmienisz tego, co się stało. Jedyne, na co masz wpływ, to jak sobie z tym poradzisz."

Wooow, ta książka jest genialna! Najlepszy thriller, jaki kiedykolwiek czytałam. W pojedynku z "Lokatorką" wygrywa znaczną przewagą. Wciąga, zmywa sen z oczu, nie pozwala na odłożenie. Razem z dziewczynami na Instagramie chwaliłyśmy się, jak ta książka nas pochłonęła. Jedna na rzecz "Ocalałych" poświęciła serial, druga wróciła z imprezy po trzeciej nad ranem i sięgnęła po nią, a ja najpierw dałam wychodne chłopakowi, a następnego dnia prawie spóźniłam się na jego imieniny, bo pół godziny przed rozpoczęciem leżałam w łóżku w piżamie i łykałam stronę za stroną.
Narracja jest prowadzona dwoma sposobami. Teraźniejszość jest opowiadana z narracją pierwszoosobową, którą kieruje Quincy, natomiast przeszłość z Pine Cottage pisana jest narracją trzecioosobową. Cała akcja jest świetnie przedstawiona. Trzyma w napięciu do ostatniej strony. W pewnym momencie pomyślałam sobie "przewidywalna jest ta książka", ale nie! Nie jest. Kiedy myślałam, że rozwiązałam zagadkę i czekałam, aż dotrę do strony potwierdzającą moje przypuszczenia, autorka nokautowała mnie kolejnymi zdaniami.
Fenomenalny thriller. Obowiązkowa lektura dla każdego. Zazdroszczę wszystkim, którzy mają tę lekturę dopiero przed sobą. Do zdobycia w księgarniach od 27 września. Wyczekujcie, bo jest na co czekać.

Moja ocena: 10/10
ubolewam, że nie mogę dać więcej - jak dla mnie to 100/10.
 
------------------------------------------------------------------------------------

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Otwarte!

poniedziałek, 24 lipca 2017

Kathryn Ormsbee - "Milion odsłon Tash"

"Milion odsłon Tash"

Autor:
Tytuł oryginalny: Tash Hearts Tolstoy
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 350
PREMIERA 16 SIERPNIA 2017
_______________________________________
Kathryn Ormsbee urodziła się i wychowała w Bluegrass State. Lubi ubrania z lat 60-tych, muzykę z lat siedemdziesiątych i filmy z lat 80-tych. Pisze jako K.E. Ormsbee oraz Kathryn Ormsbee. W sierpniu swoją premierę będzie miała jej młodzieżowa książka - "Milion odsłon Tash".

Tash to zwykła nastolatka z wielkimi ambicjami. Jest vlogerką. Prowadzi dwa kanały: Herbatka z Tash oraz serial internetowy "Nieszczęśliwe rodziny" na podstawie powieści jej ulubionego autora - Lwa Tołstoja - "Anny Kareniny". Serial zwykły, niezbyt ambitny, mało popularny. Jednak pewnego dnia, gdy Tash siedzi na nudnym zakończeniu roku szkolnego swojej starszej siostry, przyjaciółka podsuwa jej pod nos ekran telefonu, na którym widnieje ponad kilkadziesiąt subskrypcji ich kanału. Jakim cudem w ciągu jednego dnia przybyło tyle nowych osób?
 
Kiedy znana blogerka wspomina o serialu Tash - liczba fanów stale rośnie. Nie brakuje również hejterów, którzy nie omieszkają skomentować niezawodowego podejścia do scenariusza i reżyserii. Nastolatka wraz z przyjaciółmi pracuje nad nowymi odcinkami. Jednak to, co stało się z programem Tash i następstwa tego zdarzenia, to nie tylko nagły przyrost popularności, ale także droga poznania samego siebie i wartości przyjaźni, którą dziewczyna musi przejść. Czy stałe zbieranie laurów jest dla niej ważniejsze niż przyjaciele od urodzenia?

"Ludzie w dzisiejszych czasach uwielbiają snuć wizje nadchodzącej apokalipsy i rozważać różne wersje naszego ostatecznego kresu: wojna nuklearna, epidemia zombie czy inwazja kosmosu. Ja jednak sądzę, że nasz koniec nastąpi pewnego całkiem zwyczajnego dnia, kiedy wszyscy przestaną się zastanawiać nad tym, dlaczego osoby w ich otoczeniu zachowują się tak, a nie inaczej, kiedy wszyscy pozamykają się w swoich czterech ścianach i zgniją w samotności."

Książka idealna na wakacje. Lekka i przyjemna. Spodobał mi się problem, który towarzyszył życiu Tash, choć znów odrzuciła mnie kwestia seksu wśród młodych nastolatków i to jeszcze na pierwszym spotkaniu twarzą w twarz. Pomijając to, postacie były bardzo... rzeczywiste. Nie miały super mocy, nie czytały w myślach i nie rzucały kulami ognia. Były nami, nastolatkami. Kathryn w swojej książce poruszyła wiele tematów dotyczących ludzkiego życia, które pozwalają na zżycie się z bohaterami.
Historia nie była niczym ambitnym, zatem była fajną odskocznią od zabieganych dni. Fantastyczna pozycja na odprężenie. Choć była przewidywalna, nie przeszkadzało mi to i czytałam ją z miłą chęcią. Polecam na wakacyjną porę! :)

Moja ocena: 7/10

------------------------------------------------------------------------------------

  Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Moondrive!