niedziela, 10 grudnia 2017

Beata Majewska - "Zdążyć z miłością"


Zdarza się, że nasze życie nie toczy się tak, jakbyśmy chcieli. Ktoś zrobi nie to, co powinien lub powie słowo za dużo, ktoś inny nie da nam możliwości wyboru, a często nawet sam los podkłada nam kłody pod nogi.

Olga to atrakcyjna, majętna i wykształcona trzydziestoletnia kobieta. Jej celem na życie było spełnienie zawodowe u boku mężczyzny z jej 'poziomu'. Zero miłości, dzieci, zaangażowania. Uciekała od uczuć od kiedy wyznała je Hajdukiewiczowi, który zaraz po tym ją odrzucił. Zmaga się nie tylko ze złamanym sercem, ale i z problemami zdrowotnymi. Straciła włosy po chemii, nigdy nie będzie mogła mieć dzieci i jedyne, co jej zostaje, to pieniądze i firma.

Wszystko zmienia się, kiedy w laboratorium podchodzi do niej mała dziewczynka - Fiśka. Wesoła i gadatliwa pociecha szybko nawiązuje kontakt z Olgą. Nie tylko Faustynka zauroczyła kobietę, ale i jej zniewalająco przystojny ojciec - Kamil, fanatyk religijny. Wymiana numerów i wiadomości przerodziła się w szczere uczucie, które pozwala Oldze na odkrycie, co to jest prawdziwa miłość. Faustyna i Maksio od razu pokochały nową koleżankę tatka. Pomimo przeszkód i różnic między nimi para pobiera się. Ich szczęście jednak nie trwa długo...

"Łatwo uczepić się jednego człowieka. Myślimy, że ten ktoś do nas należy, a to nieprawda."

"Zdążyć z miłością" to trzeci tom cyklu "Konkurs na żonę" autorstwa Beaty Majewskiej. Dwie poprzednie części podbiły moje serce swoim humorem, ale to, co autorka stworzyła w tej książce jest zniewalające. To piękna, wzruszająca i pouczająca historia, która zostawi po sobie wielki znak w duszy każdego czytelnika. Jest ciepła i przytulna, a zarazem niczym kubeł zimnej wody wylany na głowę. Porusza wszystkie emocje.
Bohaterowie są barwni, każdy jest inny, wyjątkowy, wspaniały. Nie da się ich nie lubić. Fabuła ma wspaniały wątek, który skłania do refleksji nad życiem i jego kruchością. Jedyne, czego mi zabrakło, to śląskiego poczucia humoru z poprzednich tomów, jednak dzieciaczki wszystko nadrobiły. Książka na wielki plus i solidną dziesiątkę! Godna polecenia każdemu. Tylko jedna przestroga: zaopatrzcie się w chusteczki. Dużo chusteczek.

------------------------------------------------------------------------------------

  Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Publicat!

sobota, 18 listopada 2017

Paulina Świst - "Komisarz"

~ PRZEDPREMIEROWO ~ PREMIERA 22 LISTOPADA ~

Ostatnio częściej sięgam po kryminały i thrillery niż romansidła czy książki dla nastolatków. Lubię dreszczyk emocji i zagadki. Po lekturze "Prokuratora" nie mogłam dłużej czekać i od razu chwyciłam za "Komisarza".

Wiecie co najbardziej podoba mi się w książkach Pauliny Świst? Imiona. Tak, imiona. Nie mogłam przejść obojętnie koło historii, w której pojawia się moja imienniczka - Zuzanna, a także Kinga, Łukasz i Krzysztof. Czasami nawet wyobrażałam sobie nas w roli bohaterów i muszę przyznać, że prócz łączącego mnie z główną postacią "Komisarza" imienia, znalazłam także kilka wspólnych cech. Też często próbuję we wszystkim być doskonała i perfekcyjna, a później nie czerpię z tego radości i przyjemności. Nie potrafię się wyluzować.

Znów dostałam zapewnienia o "ostrym seksie, ostrym języku i ostrej jeździe". W porównaniu do pierwszej części było więcej seksu i był on lepiej opisany. Język się nie zmienił, nadal zwyczajne polskie słowa, których zwykły pan X używa jako przecinka. Jednak z mojej perspektywy był on wystarczający, nie lubię, kiedy w książkach jest dużo przekleństw. Jazda była, owszem, i to jaka!

Żałuję, że w pierwszym tomie nie zwróciłam większej uwagi na Wyrwę, bowiem to on jest teraz głównym bohaterem. Radek jest fachowcem w działaniach pod przykrywką. Tym razem miał się stać idealnym mężczyzną dla rudowłosej Zuzanny. Wykształcony, z dobrymi manierami, cierpliwy w czasie buszowania po butikach i do tego doskonały doradza w wyborze kwiecistych sukienek.
Zuzanna uwielbia pomagać dzieciom, pracuje jako pedagog z własnej pasji, a nie w celach zarobkowych. Pieniędzy ma pod dostatkiem, jej ojciec biznesmen wystarczająco mocno trzyma nad nią parasol finansowy. Szkoda tylko, że ich sielanka jest fałszem. Zuza to figurantka, która ma pomóc Radkowi w rozpracowaniu interesów jej ojca, który zwabia młode dziewczyny z Ukrainy do burdeli. Akcja nabiera tempa, kiedy okazuje się, że we wszystkim macza palce każdemu już dobrze znany "Szary". Nie zabrakło również Kingi i Łukasza, którzy tym razem dostali role drugoplanowe.

"Komisarza", podobnie do "Prokuratora", pochłonęłam błyskawicznie. To dobre książki na jeden leniwy, jesienny wieczór. Bardzo podobała mi się akcja, cechy bohaterów i zmiany, które w nich zachodziły. Podobały mi się opisy zbliżeń między Zuzanną a Radkiem i przede wszystkim wplecenie postaci z pierwszej części. Jedynym minusem jest to, że ta historia jest bardzo przewidywalna. Choć autorka potrafi rzucić jakimś zaskakującym wątkiem, to później ciągnie go już schematycznie do celu. Brakowało mi takiego 'wow, myliłam się, to wcale nie on/ona'. Mimo to książka na wielki plus! Z chęcią zobaczyłabym ekranizację tych książek. Może jakiś serialik? ;) A poza tym - te cudowne okładki...

~ Moja ocena: 8/10~
------------------------------------------------------------------------------------

 
Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza!

piątek, 17 listopada 2017

Paulina Świst - "Prokurator"

Prawniczy świat od dawna mnie kręcił. Jako mały brzdąc oglądałam na TVNie Annę Marię Wesołowską, marzyło mi się studiowanie prawa i noszenie togi. Wiedziałam jednak jedno - nie chcę być obrońcą. Nie chcę bronić kogoś, o kim wiem najmroczniejsze rzeczy i wiem, jakich czynów się dopuścił. Kto chciałby bronić zabójcę, gwałciciela? Oczywiście, są przypadki, kiedy naprawdę niewinni ludzie potrzebują obrony, ale generalnie, z tego co mi się wydaje, to przed sądem nie staje się "tak o". Moje plany na przyszłość zmieniły się, teraz nie wyobrażam sobie wkuwania wszystkich paragrafów i Konstytucji, które w dzisiejszych czasach nie są takie pewne, ale dzięki Wydawnictwu Muza (Akurat) mogłam choć na chwilę zagłębić się w życie prawnicze.

Kinga Błońska już jako nastolatka wyszła za mąż, mieszkała we Wrocławiu, spełniała się zawodowo i odnosiła sukcesy na sali sądowej jako obrończyni. Los odwrócił się od niej, kiedy przyłapała męża na zdradzie z małolatą. Musiała podjąć wiele ważnych decyzji, głównie dotyczących pozwu o rozwód i przeprowadzki. Gdy osiedliła się na Śląsku dostała najgorszą robotę - prowadzenie sprawy "Szarego" - jednego z najgroźniejszych bandytów. Co gorsza, "Szary" to jej przyrodni brat, z którym od wielu lat nie rozmawiała.

Wydarzenia ostatniego czasu sprawiły, że zapragnęła odreagować na zabawie w klubie. Long Island pity jeden za drugim dodał jej odwagi. Chciała zachować się nieodpowiedzialnie i udało jej się to nader bardzo. Wylądowała w mieszkaniu Łukasza, którego tyle co poznała przy barze. Po dobrym seksie wróciła do domu, ale przysłowiowy moralniak dawał się we znaki. Mężczyznę uznała za przelotną chwilę uniesień, faceta na jedną noc, ale kiedy wróciła do pracy okazało się, że 'nocny wybryk' jest prokuratorem prowadzącym sprawę jej brata.

Paulina Świst pochodzi z Gliwic. Ukończyła studia prawnicze i teraz prowadzi indywidualną kancelarię adwokacką we Wrocławiu. Wiele razy w swojej karierze była obrońcą. Prywatnie pasjonuje się piłką nożną, wojennymi grami komputerowymi i nałogowo pije Long Island Iced Tea...
... a to wszystko możemy znaleźć w charakterystyce bohaterów "Prokurator".

Lubię, kiedy autorzy w opowiadaniach kreują głównego bohatera na swój kształt. No, nie wnikając w to, czy autorka, która swoją drogą użyła pseudonimu (może to i lepiej? a może nie?), wskakuje pierwszym lepszym mężczyznom do łóżka.
Zauważyłam, że ta książka jest niczym seria "After" Anny Todd - albo się ją kocha albo nienawidzi. Spotkałam się z różnymi opiniami na temat tego debiutu. Widziałam ludzi, którzy rzucali (dosłownie!) tę książkę na podłogę i rezygnowali z czytania i widziałam też ludzi, którzy zachwycali się każdą sceną.

Należę do osób, które nie oczekiwały od tej pozycji zbyt wiele. Chciałam po prostu dobre czytadło, które mnie porwie, które da mi okładkowe zapewnienia o "ostrym seksie, ostrym języku i ostrej jeździe". Seks był, ale czy ostry? Może i nie był czysto waniliowy, ale też niczym nie zaskakiwał. Autorka nie przedstawiła zbyt wiele 'pikantnych' szczegółów, co chyba trochę mija się z celem napisu na okładce.
Ostry język? Przekleństwa, które są na porządku dziennym każdego statystycznego Polaka ;), ale za to była jazda! Bardzo podobały mi się zwroty akcji i sceny z "Szarym". Połączenie kryminału z 'erotycznym romansem' w tym przypadku wyszedł dość dobrze i muszę przyznać, że jak na debiut - i to polskiej autorki - to "Prokurator" jest bardzo dobrą książką. Wiele razy parsknęłam śmiechem, wiele razy przyśpieszało mi serce, wiele razy bałam się o bohaterów i to mi w zupełności wystarczyło.

Myślę, że warto dać szansę "Prokuratorowi". Może i nie jest ambitną książką, ale za to doskonałą odskocznią od szkolnych lektur. Przeczytałam ją błyskawicznie. W czasie, kiedy piszę tę recenzję, mam za sobą już ponad 100 stron "Komisarza", która swoją premierę ma 22 listopada, i mogę Wam jedynie zdradzić, że druga część rekompensuje braki pierwszego tomu - a przynajmniej w opisach seksu. ;)

~ Moja ocena: 8/10 ~
------------------------------------------------------------------------------------


 
Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza!
 

poniedziałek, 13 listopada 2017

Jay Asher - "Światło"

"Światło"

Autor: Jay Asher
Tytuł oryginalny: What Light
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 276
_______________________________________

Jay Asher urodził się w Arcadii w Kalifornii 30 września 1975 roku. Wychował się z rodziną, która zachęciła go do kontynuowania wszelkich zainteresowań  - od gry na gitarze po jego pisanie.
Przez całe życie pracował w różnych placówkach, w tym pracując jako sprzedawca w sklepie obuwniczym oraz w bibliotekach i księgarniach. Wiele z jego pracy miało wpływ na jego aspekt pisarski.
Jest autorem bestsellerowej książki "13 powodów", która w 2017 roku doczekała się ekranizacji przez NETFLIX, a także "Ty, ja i fejs" napisaną przy współpracy z Carolyn Mackler. W tym roku mamy możliwość poznania jego nowej historii - "Światło".

Chcielibyście mieć swoją plantację choinek? A co, jeśli bylibyście zmuszeni co roku wyjeżdżać do miejsca oddalonego o tysiące kilometrów, by je sprzedawać i prowadzić podwójne życie: jedenastomiesięczne w Oregonie i miesięczne w Kalifornii? Niby nic, a jednak potrafi obrócić życie o 180 stopni. Takiemu wyzwaniu co roku musi sprostać Sierra.

Sierra to szesnastolatka, która od urodzenia połączona jest z rodzinną plantacją choinek. Co roku wyjeżdża wraz z rodzicami do Kalifornii, by sprzedawać drzewka. W Oregonie ma dwie przyjaciółki, które marzą o tym, by spędziła z nimi święta, ale zarazem boją się, że w przyszłym roku spełni się ich marzenie, ponieważ plantacja jest zagrożona upadkiem. Z drugiej strony, w Kalifornii świąt bez Sierry nie wyobraża sobie Heather.
Ojciec Sierry jest bardzo opiekuńczy. Nie pozwala córce wychodzić na randki, boi się, że zbyt mocno zżyje się z jakimś chłopakiem i wróci do domu ze złamanym sercem. Wszystko zmienia się, gdy dziewczyna poznaje Caleba.
Caleb jest przystojnym nastolatkiem, a jego największym atutem jest dołeczek w policzku. Krążą o nim mroczne plotki, które oczywiście docierają do Sierry. Dziewczyna jednak nie widzi w nim potwora, a chłopaka o wielkim sercu, który sprawia radość innym. Czy Sierra zaryzykuje i da chłopakowi szansę pomimo pogłosek o nim oraz wizji, że za kilka tygodni stąd wyjedzie i być może już nie wróci?

"Tęsknienie za przyjaciółkami od zawsze należy do moich bożonarodzeniowych tradycji."

Uwielbiam czas, kiedy w telewizji pojawiają się świąteczne reklamy, a w sklepy powoli zapełniają się dekoracjami z motywem choinek, mikołajków, bałwanów. Z niecierpliwością czekam na śnieg i przerwę od szkoły, ubieranie drzewka i po prostu świąteczną atmosferę. Książka "Światło" pozwoliła mi zbliżyć się do tego klimatu i otulić serce błogim nastrojem.
Historia Sierry i Caleba to piękna opowieść o tym, że każdy człowiek może popełnić w swoim życiu błędy, nawet najbardziej mroczne. Nie zawsze pokazują one, że ktoś jest potworem. Czasami wystarczy chwila słabości i nie dajemy rady panować na emocjami.
Bardzo polubiłam bohaterów (ktoś mnie zapozna z Calebem?), a książkę czytało mi się lekko i przyjemnie. Wspaniała lektura, którą każdy powinien przeczytać w święta. Polecam!

Moja ocena: 8/10

------------------------------------------------------------------------------------
                                                         
Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Rebis!

poniedziałek, 23 października 2017

Katarzyna Berenika Miszczuk - "Obsesja"

"Obsesja"

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 400
_______________________________________
Katarzyna Berenika Miszczuk - polska pisarka, z wykształcenia lekarka. Swoją pierwszą powieść "Wilk" napisała w wieku 15 lat, trzy lata później opublikowało ją wydawnictwo Muza SA. Jej kolejną powieść "Wilczyca", za którą autorka została nominowana w 2009 roku do Nagrody Nautilus, wydało wydawnictwo Egmont Polska. Od 2010 roku związana z wydawnictwem W.A.B. oraz Uroboros, będącymi od 2013 roku częścią Grupy Wydawniczej Foksal.
W 2017 roku jej powieść "Szeptucha" otrzymała tytuł Najlepszej Powieści Roku 2016 w kategorii literatura fantasy portalu lubimyczytać.pl. Teraz uderza z "Obsesją".

Fajnie jest mieć cichego wielbiciela, który podsyła nam miłosne liściki z serduszkiem na kopercie. Gorzej, kiedy w prezencie od niego dostajemy trupa. Tak, trupa - czarnowłosą kobietę z wydłubanym okiem i wyciętym numerkiem na twarzy.

Joanna Skoczek jest kobietą przed 30. Od pół roku mieszka w Warszawie i pracuje w szpitalu na oddziale psychiatrii. Próbuje poukładać innym w głowach, choć sama ma w niej bałagan. Po nieudanym małżeństwie nie chce chodzić na randki i pakować się w kolejne relacje, a jednak adoratorów jej nie brakuje. Chirurg, lekarz medycyny sądowej, salowy... ale który z nich jest nadawcą tajemniczych listów? A może to całkiem ktoś inny? Dreszczyku emocji dodają morderstwa na terenie szpitala. Czy grozi jej niebezpieczeństwo?

"Nie mogę przestać o Tobie myśleć. Cały czas mam Cię w mojej głowie.
~ Twój Wielbiciel"

Choć Katarzyna Berenika Miszczuk od dawna jest znana, a jej książki bywały w moich rękach, to "Obsesja" jest moją pierwszą pozycją, którą przeczytałam.
Bardzo podobała mi się fabuła. Thriller. Do tego medyczny! To musiało być dobre spotkanie. I było. A zakończenia w ogóle się nie spodziewałam. Pewnie, miałam swoje podejrzenia, ale autorka genialnie zwodziła mnie za nos, by uderzyć z dwojoną siłą w zakończeniu.
Przeważnie wtedy, kiedy autor wprowadza do swojej powieści żarty, są one oklepane i wymuszone. Nieśmieszne. Tutaj bohaterowie mieli świetne poczucie humoru, a ich żarty działały nawet na mnie, co jest wielkim plusem. Poza tym każdy z nich był wyjątkowy, jedyny i doskonale dopracowany. Autorka ma też bardzo lekki i przyjemny styl pisania. Jak nie lubię polskich powieści, gdyż wydają mi się schematyczne i drętwe, tak przy "Obsesji" miałam wrażenie, że czytam coś zagranicznego i to z górnej półki.
Osobiście dodałabym jeszcze trochę więcej grozy i dreszczyku, ale i tak była to bardzo dobra lektura, którą wszystkim polecam!
Moja ocena: 9/10

------------------------------------------------------------------------------------

 
 Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu W.A.B!

niedziela, 15 października 2017

Alice Feeney - "Czasami kłamię"

"Czasami kłamię"

Autor: Alice Feeney
Tytuł oryginalny: Sometimes I Lie
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 350
25 PAŹDZIERNIKA 2017
_______________________________________
Alice Feeney jest pisarką i dziennikarką. Spędziła 15 lat w BBC, gdzie pracowała jako reporter, redaktor prasowy i producent "Arts and Entertainment", a także "One O'clock News". Żyła w Londynie i Sydney, a teraz osiadła okolice Surrey, gdzie mieszka ze swoim psem - czarnym labradorem. "Czasami kłamię" jest jej debiutanckim thrillerem, publikowanym na całym świecie.

Amber Reynolds prowadzi względnie normalne życie. No, o ile egzystencję pełną przeszkód można nazwać "normalnym życiem". Pracuje w radio i wraz z Madeline prowadzi "Poranną kawę". Nie należy zapomnieć, że kobiety wręcz gardzą sobą i na każdym kroku podkładają sobie kłody pod nogi. Jedynym oparciem jest Jo, koleżanka po fachu, na którą zawsze może liczyć. Nie może zajść w ciążę pomimo wielu prób, a jej mąż znika na całe noce, prawdopodobnie do kochanki. A tą kochanką nie może być nikt inny, jak Claire, siostra Amber. A do tego wszystkiego spotyka swojego ex! Pewnego dnia Amber budzi się, ale nie może wstać. Słyszy wszystko, co dzieje się dookoła niej, ale nie jest w stanie otworzyć oczu. Jest w śpiączce. Nie pamięta, jak się znalazła na szpitalnym łóżku i kto jest za to odpowiedzialny. Zaczyna prowadzić swoje wewnętrzne śledztwo, bo choć jest uziemiona fizycznie, analizuje rozmowy odwiedzających. Jaką rolę w życiu Amber grają jej najbliżsi, a jaką chłopak z przeszłości? I co się stało z Jo, kiedy jest najbardziej potrzebna?

"Myślę, że rodzice kiedyś mnie kochali, ale przyniosłam im tyle rozczarowań, że zużyłam ich miłość."

"Czasami kłamię" to genialna, zaskakująca książka, która wciąga od pierwszego rozdziału! Prowadzona jest z trzech perspektyw czasowych: przedtem - dzieciństwa Amber, wtedy - okresu przed wypadkiem i teraz - czasu, kiedy przebywa w szpitalu. Udało mi się rozgryźć tylko jeden element układanki, a mianowicie dotyczący byłego partnera głównej bohaterki. Poza tą jedną postacią autorka fenomenalnie wodzi czytelnika za nos, by na koniec historii wcisnąć go w fotel z osłupieniem. Czyta się ją bardzo płynnie i z zaciekawieniem. Muszę przyznać, że mam po niej ogromnego kaca i nie potrafię chwycić za żadną inną książkę. Nie potrafię do niczego się przyczepić, mogłabym jedynie wymieniać zalety, ale... nie zdradzę ich Wam, ponieważ koniecznie musicie zapoznać się z tą pozycją! Polecam!


Moja ocena: 9/10

------------------------------------------------------------------------------------

 
 Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu W.A.B!

niedziela, 24 września 2017

Anna Cieplak - "Lata powyżej zera"

"Lata powyżej zera"

Autor: Anna Cieplak
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 272
_______________________________________
Anna Cieplak - animatorka kultury, aktywistka miejska, pisarka, na co dzień pracuje z dziećmi i młodzieżą. Otrzymała tytuł Książki Roku Radiowego Domu Kultury Trójki, a jej powieść "Ma być czysto" została nominowana do Nagrody Gombrowicza na najlepszy debiut oraz Nagrody Literackiej Gdynia.

Pamiętacie początki XXIw.? Czasy, gdy życie nie było strute technologią? Gdy dzieci wychodziły na podwórko bawić się piłką i grać w gumę?

Pamiętam pełną szufladę kaset w pokoju rodziców. Magnetowid, walkmana z słuchawkami, które zawsze spadały z uszu i pierwszy telefon komórkowy - wielką, ciężką cegłę, jaką była Motorola, a następnie Nokia z pomarańczowym ekranem. Pamiętam rzutnik, do którego wkładało się kliszę ze zdjęciem, o! i aparaty z kliszą i ten smutek, gdy w najważniejszym momencie zabrakło taśmy, i rozgrywki z moją mamą w bałwanki na pegasusie! Pamiętam czekotubki, chipsy maczugi, gumy do żucia imitujące papierosy i lody "pałki". Pamiętam smak pierwszego papierosa i piwa na murku za strażnicą, gdy uciekło się ze szkolnej dyskoteki. Spodnie dzwony i buty z czubkami. Łzy mojej mamy, gdy w telewizji - czarnym pudle - poinformowali o śmierci papieża. Ile godzin mogłam przesiedzieć na Gadu-Gadu pisząc ze znajomymi i tworząc konferencje. Pamiętam teksty piosenek Ich Troje, Mandaryny i wielu innych zespołów bądź wokalistów, o których już nie wspomną w radio. W takich czasach wychowała się również główna bohaterka - Anita Szymborska. Dzięki Annie Cieplak i jej książkowej bohaterce mogłam powrócić do czasów swojego dzieciństwa.

Później historia Anity zaczęła odbiegać od mojej. Co prawda wszystko przede mną - sama jeszcze nie mam świstka z wynikami maturalnymi, ale mam nadzieję, że moja dorosłość i dorosłość Anity zostaną dwiema oddzielnymi drogami. Bohaterka dojrzewa, a życie zaczyna rzucać pod jej nogi kłody. Z sielankowej nastoletniości przechodzi w pełną goryczy i problemów pełnoletność, która nie jest taka kolorowa, jak wiele osób myśli. Po maturze zaczyna się żyć. Niekoniecznie w Polsce. Można wylądować w Szkocji na zmywaku, albo z dzieckiem z wpadki z byłym nauczycielem.

"Pewne fakty z okresu dorastania trzeba przemilczeć albo przywołać dopiero za jakiś czas w formie żartu, świadectwa niewinnej głupoty."

Kiedy tylko zobaczyłam "Lata powyżej zera" w zapowiedziach, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Dzięki Wydawnictwu Znak miałam tę przyjemność. I nie zawiodłam się. Jestem pod wrażeniem książki. Miło było wrócić do początków 2000+ i powspominać. Historia jest zarazem wspomnieniem, jak i przestrogą. Wkręciła mnie niesamowicie, porwała i przeniosła w przeszłość. Trudno jest nie polubić bohaterów, zżyć się z nimi, przeżywać i czuć to, co oni w danej chwili. Będę miała do tej książki ogromny sentyment. Godna polecenia i przeczytania. Tylko te liczne przekleństwa i zakończenie, po którym czuję niedosyt.

Moja ocena: 9/10

------------------------------------------------------------------------------------ 

 
Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak!